Się dziś wysiedzieliśmy w kościele za wszystkie czasy, ano biskup nas odwiedził a w związku z tym wiadomo orkiestra, świece, procesje i msza z godzinnej zmieniła się w 150 minutowe kazanie i wychwalanie pod niebiosa naszego biskupa. Wiem pewnie narażę się na lincz albo inne jakieś szykany ale nie rozumiem tego blichtru i całej szopki jaka miała dziś miejsce. Jak nigdy kościół pełen wiernych tych co to widać co niedzielę ale i takich co to raz w roku są, śpiewy, organy, orkiestra eh było tego aż za dużo. Orkiestra bębniła tak, że nie było słuchać śpiewu i organów a dzieci były przerażone hałasem, no ale co się nie robi dla poklasku? Bo po cóż innego byla cala ta szopka? Wydaje mi się, że Bogu całe to przedstawienie do niczego nie potrzebne a i biskup wyglądał na zmęczonego całym tym zamieszaniem. Nie wiem może ktoś się ze mną nie zgodzić ale mi osobiście cały ten cyrk się nie podobał a wręcz byłam zażenowana tym jak nasi księża się zachowują, był to podliz w najczystszej postaci i nic innego, bo wierni ci którzy chodzą do kościoła co niedzielę i tak chodzić będą a ci co chodzą od święta to przyszli sobie widowisko pooglądać a nie na spotkanie z Bogiem, takie jest moje skromne zdanie. Nic to taka już chyba nasza mentalność!
niedziela, 7 marca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz